Posty

Wyświetlam posty z etykietą książki

O Warszawie i twórczości Mirona Białoszewskiego

Obraz
Obracając się nadal w temacie Warszawy, dziś post nieco bardziej literacki i z pewnością bardziej pozytywny. W końcu postanowiłam ujawnić się ze swoim tematem pracy dyplomowej i w końcu publikuję tekst o dwóch obecnie istotnych dla mnie kwestiach. Pierwsza to Miron Białoszewski, a właściwie jego twórczość. Druga to Warszawa, którą zaczęłam ostatnio fotografować, ale efektami tego mojego małego projektu pochwalę się w innym poście. Tymczasem jednak wypowiem się o publikacji, którą zdobyłam na potrzeby swojej pracy. Dotyczy ona wspomnianych dwóch kwestii i nosi tytuł "Warszawa Białoszewska".

.książki, Haruki Murakami i Tokio.

Obraz
Hej, dawno nie było wpisu o książkach! Jak to tak można? A co to? Przestało się je czytać, czy co?! No nie, nie przestało się czytać. Wręcz przeciwnie, górka książek na biurku rośnie i rośnie, a tu przecież trzeba jeszcze magisterkę napisać! Więc jakoś tak to powoli idzie, to czytanie. Raz coś przeczytam, raz nie. Wciąż wynajduję nowe pozycje i żeby o nich nie zapomnieć, to rozpoczynam lekturę i jej nie kończę, bo zaraz znajduję coś nowego. Tak to u mnie wygląda. Ech, nie ma lekko. 

Dziwacy w literaturze: nimfetki, motyle i sobowtóry Vladimira Nabokova

Obraz
W drugim poście z cyklu "Dziwacy w literaturze" prezentuję Wam pisarza wybitnego, który na miejsce w setce BBC zasłużył  Lolitą. Vladimir Nabokov pozostawił po sobie osiemnaście powieści, dwa utwory dramatyczne i kilkadziesiąt opowiadań. Tworzył zarówno po rosyjsku, jak i angielsku. Znany niemal na całym świecie dzięki dwukrotnie sfilmowanej "Lolicie" - pierwszy raz przez Stanleya Kubricka w 1962, drugi - Adriana Lyne'a w 1997 roku. Znany i ceniony, choć czasem krytykowany za swoją ekstrawagancję i niezrozumienie, gdyż jego twórczość charakteryzuje się licznymi aluzjami do innych tekstów, zagadkami i grami słownymi oraz powtarzającymi się motywami.  Dlaczego uznałam Nabokova za dziwaka? Przede wszystkim za sprawą jego nimfetek, motyli i sobowtórów.  Przeczytajcie...

"Back to the dream"

Obraz
Żyję. Po trzech miesiącach zmagania się ze studiami i licencjatem, którego jeszcze nie napisałam, wracam do żywych i tych wirtualnych staroci. Czuję się trochę jak bohater American Dream na zdjęciu powyżej - powrót do bloga, powrót do książek niezwiązanych z listą lektur, w ogóle do życia pozastudenckiego, jest jak powrót do snu. Czyż sny nie są piękne? 

Dziwacy w literaturze: Anthony Burgess

Po tekst zapraszam na www.oceniamksiazki.blogspot.com :) 

Polska klasyka mniej znana - 4 książki, które warto znać

Obraz
Dziś przygotowałam pewien zbiór. Dość krótki, ale treściwy. Pozytywistyczny i trochę romantyczny. Cztery książki, które warto znać, przeczytać lub chociaż zajrzeć i poznać. Nie musicie czytać od deski do deski! Ale zachęcam przynajmniej do liźnięcia tej klasyki literatury polskiej :) Z racji braku czasu na pisanie dłuższych recenzji (bo egzamin), postanowiłam podzielić się na blogu z krótkimi opiniami, które w części możecie znaleźć też na moim profilu Lubimyczytać.pl . Wybrałam tylko kilka książek: są to niedawno przeczytane lektury, głównie pozytywistyczne, bo ta epoka najbardziej do mnie przemawia. Publikuję je w ramach "promocji" dawnej i zapomnianej literatury polskiej. Myślę, że warto znać takie pozycje, że nie są to tylko lektury dla polonistów i każdy inny czytelnik i mól książkowy może zapoznać się z nimi, a nawet je polubić ;) Zatem zapraszam do zapoznawania się z niebanalną klasyką mniej znaną!

Eliza Orzeszkowa i jej Cham

Obraz
Lektury szkolne w większości przypadków kojarzą się źle. Co najmniej źle. Niektórzy pewnie nawet wymiotują na samą myśl o czytaniu "Chłopów" ( true story ). Ale w dzisiejszej rzeczywistości, w której mole książkowe to przeważnie członkowie wręcz społeczności barterowych, trzeba przypomnieć czasem o tych "przeklętych" pozycjach z list lektur. Bo jednak z jakiegoś powodu znalazły się tam, a nie na płonących stosach. Dlatego dziś na warsztat wzięłam "Chama" Elizy Orzeszkowej, znanej skądinąd jako autorka przesławnego "Nad Niemna". Książka znajoma mniej lub bardziej, ale zasługuje na kilka słów ode mnie - czytelniczki nie dość doświadczonej i oczytanej, lecz na tyle bezczelnej, by wyrażać swoje "ale" i uświadamiać innych o istnieniu tej książki (sama zresztą dowiedziałam się o niej jakoś rok temu) :) O czym to w ogóle jest?!   O miłości. O religii. O chorobie psychicznej. A dokładniej, to trochę opowiem o czym...

Co się czyta w drodze?

Obraz
źródło: tumblr Jeśli ktoś lubi czytać książki i poświęcać na nie każdą wolną chwilę, to na pewno w swojej domowej biblioteczce ma kilka książek-tramwajarzy. Czyli takich, które zabiera ze sobą "na miasto" i czyta po drodze: do domu, do pracy, do szkoły, na uczelnię, gdziekolwiek się wybiera. Sposobów na to jest wiele - ebook, audiobook i tradycyjne czytanie. Ja czytam najczęściej w drodze na uczelnię w tramwaju, dlatego moje książki to książki-tramwajarze. Pewnie ci, którzy jeżdżą autobusami, czy pociągami, inaczej je nazywają (autobusiarze? pociągarze? hi hi). Ja swoje określiłam tak.

Dom na granicy światów - William Hope Hodgson

Obraz
Miało być o książkach, więc pochwalę się powieścią (lub raczej powiastką), którą obecnie czytam.  Znalazłam ją w starych książkach z młodości mojego ojca. Kupował je pewnie na jakichś targach czy coś lub w osiedlowej księgarni, której już nie ma. Znalazłam tę biblioteczkę niedawno i dopiero zaczynam odkrywać jej skarby. Ciekawa jestem, co jeszcze w niej znajdę ciekawego. Ale po kolei.  Ostatnio wyszperałam taką małą, cieniutką książeczkę. Czarna okładka z narysowanym czymś w rodzaju portalu w odcieniach czerwieni i fioletu. Zaintrygował mnie tytuł - Dom na granicy światów . Brzmi tajemniczo, fantastycznie. Mistycznie nawet bym powiedziała. Nie wiem czego się spodziewałam. Na pewno czegoś nietypowego. 

Lista książek "must read"

Obraz
Upublicznienie tego zobowiązuje mnie do wypełnienia tego zadania i w efekcie w końcu osiągnę chociaż jeden z moich noworocznych celów - nadrobić zaległości w książkach. Wiem, publiczność jest niewielka, ale sam fakt wypisania tej listy tutaj, no, kurczę, musi mnie pociągnąć do jakiejś odpowiedzialności za swoje słowa. Nie rzucajmy słów na wiatr! Zatem, oto wymieniam książki, które przeczytam w wakacje, tzn. jeśli zdam licencjat w czerwcu, zacznę je czytać jak tylko wrócę do domu z pozytywną oceną i skończę, gdy zacznę magisterkę, o ile się dostanę. Ale, no, generalnie chodzi o okres wakacyjny czyli czerwiec-lipiec-sierpień-wrzesień. A zatem...

Rozpacz Nabokova

Recenzje możesz przeczytać na: oceniamksiazki.blogspot.com