Posty

#throwback

Obraz
Jest luty. Skorpion siedzi przy biurku przed monitorem laptopa i czyta notatki do egzaminu z literatury współczesnej. Gubi się już w wierszach. Myli się w zeznaniach. Opowiadania łączą jej się w jedną, wielką powieść współczesnej literatury polskiej. Ale mózg pracuje, wyobraźnia wyzwala nowe opisy rzeczywistości. Boi się, co przyjdzie jej do głowy na egzaminie. Bo nigdy nie jest do końca pewna, czy jej mózg czasem nie zaczyna szwankować. Co jest wyznacznikiem normalności?  

O Warszawie i twórczości Mirona Białoszewskiego

Obraz
Obracając się nadal w temacie Warszawy, dziś post nieco bardziej literacki i z pewnością bardziej pozytywny. W końcu postanowiłam ujawnić się ze swoim tematem pracy dyplomowej i w końcu publikuję tekst o dwóch obecnie istotnych dla mnie kwestiach. Pierwsza to Miron Białoszewski, a właściwie jego twórczość. Druga to Warszawa, którą zaczęłam ostatnio fotografować, ale efektami tego mojego małego projektu pochwalę się w innym poście. Tymczasem jednak wypowiem się o publikacji, którą zdobyłam na potrzeby swojej pracy. Dotyczy ona wspomnianych dwóch kwestii i nosi tytuł "Warszawa Białoszewska".
Obraz
Zacznę sztampowo. No co?  Nadchodzi wiosna. Jeszcze  nie widać, jeszcze nie słychać, ale gdzieś w powietrzu się kręci, jakby bała się przyjść, albo po prostu - jakby czekała niecierpliwie na swoją kolej. A że ja też nie mogę się już doczekać tego momentu, gdy kaskada zieloności zaleje miejskie parki, to postanowiłam przejść się gdzieś, gdzie można by ujrzeć jej pierwsze oznaki. Wiadomo, poszłam na łono natury. Jednak mieszkając w mieście jest to niemalże niewykonalne. Przyroda w mieście to bardziej jej substytut lub podróbka.
Obraz
Zainteresowanie kulturą japońską zaszczepiły we mnie powieści Murakamiego. Przez długi czas była to dla mnie bardzo odległa i kompletnie nierozumiana kultura. Dopiero jakiś czas temu, gdy przeczytałam po raz pierwszy "Norwegian wood", a później odkryłam jeszcze zbiór "Opowieści o Narayamie", zafascynowała mnie Japonia i zaczęłam odkrywać ten kraj na nowo. 
Obraz
Trzy tygodnie temu (jak to szybko zleciało!) w ramach organizowanego wieczoru panieńskiego dla mojej przyjaciółki, odwiedziłam piękny Kazimierz Dolny. Wybór na to miasto padł trochę przypadkowo, ale zdecydowanie był on trafiony. 

Jak żyć po stracie?

Obraz
Jak żyć, panie premierze?  Pamiętacie tę sytuację z telewizji? Parę lat temu głośno było o pewnym panu, który nie wiedział jak żyć po przejściu nawałnicy. Pozalewane domy, zniszczone uprawy i ogólnie nieciekawa sytuacja finansowa. Pan na spotkaniu z premierem pyta się go, jak żyć i mówi, żeby przyjechał i zobaczył, jakie są warunki na polskiej wsi. Narzekał? No narzekał. Ale czy miał coś na swoje usprawiedliwienie? Pogoda jest nieprzewidywalna, mógł odpowiednio zabezpieczyć, mógł przygotować się na takie sytuacje, ale polak mądry zawsze po szkodzie... Prawdopodobnie rolnik dostał pomoc, ale to nurtujące pytanie  jak żyć?  pozostało bez odpowiedzi. Ale czy w ogóle istnieje jakaś odpowiedź na to pytanie?

.praca, ambicja i sprawy elementarne

Obraz
W poprzednim wpisie pisałam o swoim postanowieniu. Nie jestem fanką noworocznych postanowień i jak już to wolę je robić jeszcze w starym roku. Przede wszystkim uważam jednak, że postanowienia potrafią tylko zdemotywować. Nie lubię tego słowa tak szczerze. Wolę to nazywać ugodą z samą sobą, umową. Ale postanowienie swoją drogą, a to przecież praca jest najważniejsza. Wszystko w świecie kręci się wokół niej. Praca zarobkowa. Praca nad sobą.  Są to chyba dwie podstawowe czynności ludzkie, które nas definiują jako człowieka. Wiem, że brzmi jak truizmy, ale tak właśnie jest i tak musi być. Nieważne co robimy (no chyba, że nic, bo jesteśmy śmierdzącymi leniami), zawsze można to określić pracą.