.praca, ambicja i sprawy elementarne
W poprzednim wpisie pisałam o swoim postanowieniu. Nie jestem fanką noworocznych postanowień i jak już to wolę je robić jeszcze w starym roku. Przede wszystkim uważam jednak, że postanowienia potrafią tylko zdemotywować. Nie lubię tego słowa tak szczerze. Wolę to nazywać ugodą z samą sobą, umową. Ale postanowienie swoją drogą, a to przecież praca jest najważniejsza. Wszystko w świecie kręci się wokół niej. Praca zarobkowa. Praca nad sobą. Są to chyba dwie podstawowe czynności ludzkie, które nas definiują jako człowieka. Wiem, że brzmi jak truizmy, ale tak właśnie jest i tak musi być. Nieważne co robimy (no chyba, że nic, bo jesteśmy śmierdzącymi leniami), zawsze można to określić pracą.
Dlatego myśląc o rozwijaniu swojej pasji, mam w głowie myśl, że nie mogę zacząć malować bez opanowania podstawowych umiejętności rysowniczych. Tak jak w każdej innej pracy - należy zacząć od początku, od podstaw, od spraw elementarnych. W przypadku malarstwa wydaje mi się, że najważniejsze do opanowania na początku są trzy elementarne sprawy:- podstawowe figury i bryły,
- szkice ołówkiem - wszystko zaczyna się od ołówka!
- cień.
Dlatego wszędzie, gdzie popadnie rysuję jakieś kreski, kwadraty, kółka i inne esy-floresy. Przede wszystkim po to, by mieć sprawną dłoń, wyrobioną i pewną. Jestem też na takim etapie, że chcę się mierzyć z czymś bardziej zaawansowanym. Niestety nie jestem jeszcze gotowa rysować z głowy. Dlatego opieram się na tym, co podpatrzę w internetach. Nie kopiuję, a wzoruję się na czyichś pracach. To ważna kwestia. Jestem samoukiem. Pracuję nad sobą. Pracuję nad swoim talentem. Pracuję nad swoją dłonią.
Nie jestem znawcą. Uczę się na własnych błędach, ale działam też intuicyjnie. To powinno się tyczyć każdej mojej działalności! W przypadku malarstwa jednak warto mieć też to coś. Myślę tu przede wszystkim o jakimś wyczuciu kształtów, koloru i kompozycji. Wiem, że można to też w sobie wypracować i nawet trzeba! Ale jakaś wewnętrzna intuicja i wyobraźnia jest równie ważna. Dlatego też uważam, że malarstwo nie jest dla każdego! I żeby być zrozumiana - nie stawiam siebie w pozycji uprzywilejowanej, lepszej etc., bo wcale tak nie uważam, jestem bardzo krytyczna wobec siebie i nie lubię się też wywyższać i wymądrzać! Chcę zwrócić tutaj uwagę na bardzo ważną sprawę - nie trzeba być mistrzem i geniuszem w każdej dziedzinie. Nie każdy ma predyspozycje do wykonywania określonych rzeczy. Ambicje są oczywiście ważne. Ale warto zastanowić się nad tym, czy dana ambicja ma realne szanse na powodzenie. Bo - nie zrozumcie tego źle - ale nie każdy musi być Einsteinem czy Picassem, ale za to może zostać świetnym rzeźnikiem.


Komentarze
Prześlij komentarz