Posty

(Oj) czysty język

Obraz
 źródło: tumblr.com Pewnie tego jeszcze nie wiecie, ale jestem studentką polonistyki i uwielbiam ekspresywizmy, neologizmy oraz wszelkie inne  izmy  też ;) Chyba od zawsze w jakiś sposób doceniałam język polski: lubiłam gramatykę, zaglądałam do słowników i chętnie brałam udział w dyktandach. Jednak dopiero w liceum i później na studiach dostrzegłam wartość nowych słów, ich ekspresji oraz zwróciłam większą uwagę na to, czy słowa, których używam są kolokwializmami czy bardziej wyszukanymi wyrazami. Oczywiście, mowa potoczna mimo wszystko dominuje, bo niestety nie pochodzę z żadnego szlacheckiego rodu ( ah, bo ja tak bardzo o tym marzę) ;) Ale jednak uświadomiłam sobie, że pewne słowa niosą informację ukrytą w swej strukturze o tym, czy określają o rzeczywistości pozytywnie, negatywnie, czy wręcz wulgarnie. W efekcie bardziej przykładam się do tego, co mówię, jak, ale też o czym i do kogo przede wszystkim. Bo poznałam, że każde użyte słowo jest nośnikiem konkretnej i...

Bajki na dobranoc

Gdy byłam mała, przed zaśnięciem Babcia opowiadała mi bajki. To były różne historie, niektóre znane, inne wymyślone. Ale zawsze były one o dalekich krainach i fantastycznych bohaterach. Gdy je sobie teraz wszystkie sobie przypominam, podziwiam wyobraźnię Babci i dziękuję jej, że nauczyła mnie abstrakcyjnego myślenia! (To właśniej jej zawdzięczam miłość do książek) I z racji już późnowieczornych godzin powstało pytanie, czy mając te dwadzieścia jeden lat nadal mogę mieć bajki na dobranoc... Wydaje mi się, że są takie książki, nieliczne, które można nazwać "bajkami na dobranoc" i nie chodzi mi tutaj o bajki dla dzieci. Tzn. dla każdego są to inne pozycje i każdy czyta sobie książki jakie chce. Ale niewątpliwie istnieją też takie, które najlepiej jest poczytać przed zaśnięciem, które przenoszą nas w magiczny książkowy świat, które unoszą nas ponad ziemię, ponad naszą szarą rzeczywistość i zmieniają kompletnie percepcję świata. 

Kilkanaście powodów, dla których warto posłuchać Depeche Mode

Obraz
źródło: depechemode.de 1. Nie jest to żaden Justin Bieber. 2. Ani tym bardziej One Direction. 3. A już ani trochę nie jest Miley Cyrus. 4. I co najważniejsze - to nie Britney Spears. 5. Można do tego potańczyć ("People are people", "Just can't get enough") 6. Można też sobie popłakać ("Heaven" - w sumie to nie wiem czemu) 7. Można poczuć się panem i władcą (zwłaszcza przy "Enjoy the silence").

Eliza Orzeszkowa i jej Cham

Obraz
Lektury szkolne w większości przypadków kojarzą się źle. Co najmniej źle. Niektórzy pewnie nawet wymiotują na samą myśl o czytaniu "Chłopów" ( true story ). Ale w dzisiejszej rzeczywistości, w której mole książkowe to przeważnie członkowie wręcz społeczności barterowych, trzeba przypomnieć czasem o tych "przeklętych" pozycjach z list lektur. Bo jednak z jakiegoś powodu znalazły się tam, a nie na płonących stosach. Dlatego dziś na warsztat wzięłam "Chama" Elizy Orzeszkowej, znanej skądinąd jako autorka przesławnego "Nad Niemna". Książka znajoma mniej lub bardziej, ale zasługuje na kilka słów ode mnie - czytelniczki nie dość doświadczonej i oczytanej, lecz na tyle bezczelnej, by wyrażać swoje "ale" i uświadamiać innych o istnieniu tej książki (sama zresztą dowiedziałam się o niej jakoś rok temu) :) O czym to w ogóle jest?!   O miłości. O religii. O chorobie psychicznej. A dokładniej, to trochę opowiem o czym...

Co się czyta w drodze?

Obraz
źródło: tumblr Jeśli ktoś lubi czytać książki i poświęcać na nie każdą wolną chwilę, to na pewno w swojej domowej biblioteczce ma kilka książek-tramwajarzy. Czyli takich, które zabiera ze sobą "na miasto" i czyta po drodze: do domu, do pracy, do szkoły, na uczelnię, gdziekolwiek się wybiera. Sposobów na to jest wiele - ebook, audiobook i tradycyjne czytanie. Ja czytam najczęściej w drodze na uczelnię w tramwaju, dlatego moje książki to książki-tramwajarze. Pewnie ci, którzy jeżdżą autobusami, czy pociągami, inaczej je nazywają (autobusiarze? pociągarze? hi hi). Ja swoje określiłam tak.

Bachanalia z Quentinem Tarantino i Umą Thurman

Obraz
Z cyklu Bachanalia , czyli rzeczy rozrywkowych typu filmy i muzyka - pierwszy wpis o Quentinie Tarantinie i Umie Thurman. Zapraszam, bo człowiek nie w samych książkach żyje, bo i ekran czasem też przyciągnie :) Lubicie? Oglądacie? Chwalicie? Czy może krytykujecie? 

Dom na granicy światów - William Hope Hodgson

Obraz
Miało być o książkach, więc pochwalę się powieścią (lub raczej powiastką), którą obecnie czytam.  Znalazłam ją w starych książkach z młodości mojego ojca. Kupował je pewnie na jakichś targach czy coś lub w osiedlowej księgarni, której już nie ma. Znalazłam tę biblioteczkę niedawno i dopiero zaczynam odkrywać jej skarby. Ciekawa jestem, co jeszcze w niej znajdę ciekawego. Ale po kolei.  Ostatnio wyszperałam taką małą, cieniutką książeczkę. Czarna okładka z narysowanym czymś w rodzaju portalu w odcieniach czerwieni i fioletu. Zaintrygował mnie tytuł - Dom na granicy światów . Brzmi tajemniczo, fantastycznie. Mistycznie nawet bym powiedziała. Nie wiem czego się spodziewałam. Na pewno czegoś nietypowego.