Raz pod wozem, a raz... pod wozem

Tytuł brzmi może trochę złowrogo, pesymistycznie i mocno zalatuje schopenhaueryzmem i bóldupizmem, ale obiecuję, że tekst taki nie będzie :) Bo widzicie, tak to już jest, że nawet jeśli jest się pod wozem, to trzeba umieć znaleźć jasne strony i to wykorzystać.




Właśnie, umieć to wykorzystać. To taka super moc, którą posiada każdy. Tak, każdy. Bo każdy ma mózg i wolę, i rozwinęły mu się zmysły. Te warunki są wystarczające, by umieć poradzić sobie nawet w najbardziej beznadziejnej sytuacji. Naprawdę. Nie trzeba być żadnym filozofem, geniuszem, milionerem, nie trzeba wyglądać jak Anja Rubik czy Lewandowska. W ogóle nie trzeba być kimś (wystarczy sobą), żeby ruszyć tyłek i pomyśleć, co by tu zrobić, żeby nawet kiedy jest ch*jowo wyjść na tym dobrze. 

Kojarzycie "Monty Pythona  i żywot Briana"?



Ta piosenka mówi wszystko! 

Bo to jest tak, że każdy z nas ma mózg. Jeśli nie jesteś upośledzony umysłowo, nie jesteś chory itd., to jesteś w stanie myśleć. A skoro masz już ten mózg, to warto go używać jak najczęściej! Więc śmiało, wymyślaj, kreuj, wyobrażaj sobie, co chcesz, byle było to coś dobrego. 

Ja przez długi czas byłam taką biedną i uciemiężoną. Bo gruba, bo się ze mnie śmieją, bo głupia, bo zawsze mam pecha, bo nie mam chłopaka, bo nie mogę schudnąć, bo coś tam, coś tam. Oczywiście bardzo się myliłam co do siebie. Wcale taka nie byłam. To było tylko moje użalanie się nad sobą. Wyuczona bezradność. O swój los oskarżałam cały wszechświat. Tak, wydawało mi się, że się mści na mnie za coś, co zrobiłam. Miałam przerażająco niską samoocenę. To było przykre! Nie chciałam tak żyć. 

I wtedy odkryłam blogi. Jeden mi pomógł chyba najbardziej: aniamaluje.com (polecam tego bloga i pozdrawiam!). Zrozumiałam dzięki Ani, ale też dzięki jakimś swoim doświadczeniom, rozmowom z przyjaciółką, że nikt nie ma prawa uważać się za biednego i uciemiężonego. Skłonna jestem tu do radykalizmu. Takie określenia są zarezerwowana dla osób w prawdziwie krytycznych sytuacjach i nawet nie chce myśleć, jakie muszą być to sytuacje. Wiem jedno: ja z pewnością nie byłam taką osobą. 



Wiecie dlaczego nie można tak o sobie myśleć? Bo mamy mózg! Tysiące lat ewolucji i rozwoju gatunku ludzkiego pozwoliło nam wykształcić ten niesamowity organ do tego stopnia, że stał się on naszą bronią. I jak każda broń może on służyć zarówno do zabijania, jak i obrony. To od nas zależy, jak tę broń wykorzystamy. Tak, tak, bo jesteśmy autonomicznymi jednostkami z mózgiem. 
Każda zła myśl, jaka przyjdzie do głowy, może się urzeczywistnić i zamienić nasze życie w piekło. Uwierzcie, że bycie swoim największym wrogiem to prawdziwe piekło na ziemi. Wiem, bo żyłam tak ze sobą bardzo długo. Rzadko umiałam znaleźć jakąś pozytywną stronę swojego życia. Odskocznią były książki, ale na dłuższą metę to się nie sprawdzało. Trzeba było zacząć działać, zacząć myśleć, wyobrażać sobie, marzyć, kreować itd. Po prostu, używać mózgu! I wiecie co, pomogło. 


Więc, jeśli czujesz, że znajdujesz się pod wozem, w dole, w którym się wciąż zakopujesz, to masz to jedno wielkie narzędzie - mózg. Wyostrz swoje myśli, użyj wyobraźni i rozejrzyj się, sprawdź, czy pod tym wozem jest coś, co możesz wykorzystać. Może znajdziesz jakiś klucz, wędkę? A może za tylnym kołem leży jakaś książka, czekolada lub pizza? Dalej będziesz pod wozem, ale zrobisz, coś co lubisz!* Poszukaj, na pewno pod wozem znajduje się wiele ciekawych możliwości wyjścia spod niego! 


Moja rada, trochę banalna, oklepana i w ogóle mało odkrywcza, ale poparta doświadczeniem kolejnej osoby: 

Zawsze patrz na jasną stronę życia!

I wykorzystuj szanse! 






*Zdecydowanie bardziej polecam szukać dobrych książek ;) 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dziwacy w literaturze: nimfetki, motyle i sobowtóry Vladimira Nabokova

.watercolour

.bachanalia literackie